Dwudziestoletni Poeci Warszawy: Gajcy, Trzebiński, Stroiński, Bojarski

beautiful-blooming-bouquet-1083822

Mamy sierpień. W 75. rocznicę Powstania Warszawskiego czas upamiętnić Dwudziestoletnich Poetów Warszawy. Było ich pięciu – pięciu najważniejszych, najbardziej utalentowanych poetów z tego pokolenia.

Krzysztof Kamil Baczyński
Tadeusz Gajcy
Andrzej Trzebiński
Zdzisław Stroiński
Wacław Bojarski

Żaden z nich nie przeżył wojny. Trzech z nich – Baczyński, Gajcy i Stroiński – poległo w powstaniu warszawskim, w którym brali udział. Trzebiński i Bojarski zginęli w 1943 roku. Powinniśmy w tej grupie właściwie wymienić jeszcze Józefa Szczepańskiego-„Ziutka”, ale on był tak odrębny, tak odmienny w swojej twórczości od tamtych, że wymagałby chyba osobnego potraktowania. Zachęcam do poczytania go na własną rękę. (Ziutek to autor wiersza „Czerwona zaraza”).

Pięciu młodych, utalentowanych, których dorastanie przypadło na czas wojny. Ich poezja jest trudna, katastroficzna, bolesna. Zmagają się w niej z doświadczeniem pokolenia zmuszonego uczestniczyć w walce i zabijać, pokolenia „zarażonego śmiercią”. Świat, w którym żyli, świat wartości humanistycznych i chrześcijańskich, na ich oczach rozpadł się. Zastąpiła go rzeczywistość pogardy i śmierci, rzeczywistość bombardowań i krematoriów – dotąd nieznana. I rzeczywistość walki z bronią w ręku. A oni chcieli kochać i tworzyć. Nie uchylili się od tej walki. Ale trudno się dziwić występującemu w ich poezji katastrofizmowi, poczuciu zagrożenia, obawom, goryczy. Pytaniom, co będzie, gdy pożoga wojenna wygaśnie. Jak będziemy żyć – jacy będziemy.

Żaden z nich nie przeżył więcej niż dwadzieścia kilka lat. I żaden z nich nie przeżył wojny.

Najwybitniejszy, książę pośród nich, to oczywiście Baczyński. Dlatego myślę, że należy mu poświęcić osobne miejsce i jego poezję przedstawię w osobnym poście.

Dzisiaj czterech pozostałych. Nie jest to poezja łatwa, dlatego rodzi się pokusa, aby opuścić te wiersze, nie przeczytać ich. Ale mam do Was prośbę. Spróbujcie przeczytać w całości choć po jednym wierszu każdego z tych poetów. Poświęcić im chwilę czasu, podumać. Może przyjdzie zrozumienie, refleksja, poczucie wspólnoty z nimi. Pisali to ludzie dwudziestoparoletni… Przeczytajcie także krótkie notki o nich, zwłaszcza okoliczności śmierci – to ważne.

 

Tadeusz GajcyTadeusz Gajcy

Tadeusz Gajcy (1922- 1944) – żołnierz Armii Krajowej. Studiował polonistykę, był współtwórcą miesięcznika Sztuka i Naród. Podczas okupacji współuczestniczył w kursach Biura Informacji i Propagandy. Podkreślał dziejową rolę Polski oraz głosił potrzebę pisania poezji narodowej, zagrzewającej do boju. Walczył w powstaniu warszawskim na Starym Mieście w grupie szturmowo-wypadowej porucznika Jerzego Bondorowskiego. Zginął w powstaniu 16 sierpnia 1944 roku. Miał wtedy 22 lata.

 

Kantyczka wołania pełna

Gwiazdy niejasnej prowadzony wzorem
po napój sięgam i jadło.
Który ognistą koronę
na czoło sczerniałe kładziesz,
nad rąk pochyłością senną
innego nie buduj domu,
jeśli nie zdołasz z kamienia
głosu ludzkiego wydobyć.
Który przeczuty choć ciemny
nad wodą dymiącą stałeś
nie schylaj nieba ku ziemi
jak ptaka schylasz nad gałąź,
nie wódź nas dźwiękiem i rzeczą
i barwie pióro świecące
odejmij — jeśli twa wieczność
łunę zapomni i pocisk.
Po napój sięgam i jadło,
który daleki niebu
znaki tajemne kładę
i kamień dzielę od chleba;
zabierz mi snów kwiecistość
i w węgiel zamień mą pracę,
jeśli jak gwiazda kosmiczny
wiekiem niewdzięcznym pogardzę.

lone-tree-1934897_640

 

Miłość bez jutra

Mój sen śmiertelny ciałem spełniasz
i słowem płochym w śnie poczętym;
puszysta włosów twoich perła
jak płomień krągły w pościel spływa,
gdzie dłoń pierzasta jak z igliwia
rozdziela cienie ciał od lęku.

Mówimy szeptem krwi łagodnej
słuchając w sobie: niech w nas płynie,
niech niesie – światło jak w roślinie
prześwietli serc planety małe
i obudzimy się słuchając
szelestu chmur i grania wody.

Bo tyle tylko jest w nas ciepła,
co dłoń zdziwiona objąć zdoła,
i trwogi tyle, co zakrzepła
wyryje w twarzy łza jak z ognia
i głosu w nas, co wydać może
w kielichu warg języka ostrze.

Niech płynie w nas – mówimy jeszcze
ten szmer ciemności, póki księgę
obłoków wiatr przegina miękką.
Bo tyle tylko wiary w pieśni,
ile obrazu pod powieką

ziemi odbitej ostatecznie.

branch-3784757_640

 

16 sierpnia – 75. rocznica śmierci Tadeusza Gajcego w Powstaniu

 

 

Andrzej Trzebiński

Andrzej Trzebiński (1922-1943) – studiował slawistykę i filologię polską. W czasie wojny łączył studia i pracę zarobkową z działalnością konspiracyjną. Brał udział w wydawaniu pisma Sztuka i Naród. W konspiracji angażował się w organizację ruchu literackiego, Był nie tylko twórcą, ale także wizjonerem, teoretykiem, ideologiem kultury. Napisał wiele artykułów programowych próbujących zdefiniować zadania literatury w sytuacji okupacyjnej. Rozstrzelano go z ustami zalepionymi gipsem jako jednego z zakładników, w egzekucji ulicznej na rogu ul. Wareckiej i Nowego Światu 12 listopada 1943 r. Miał wtedy 21 lat.

Andrzej Trzebiński

 

Poniższy utwór jest naprawdę przyjmujący, proszę, przeczytajcie.

Wyprzedaż jesieni

Czerwone i zielone wnętrza wózków ulicznych pachnące surowo krzykiem handlarzy…
— — zieleń jabłek pod pręgami schylonych kupujących, jakby pod gałęziami…
— — czerwone piramidy pomidorów…
Oto o krok: —
rozpoczyna się przepyszna i bajeczna wyprzedaż jesieni: targ jarzyn.

Przemawiają podsycane przez wiatr ogniste języki marchwi —
Przemawiają, objawiają prawdę głodu…
W Karpatach kapusty i dyń przekupki, baletnice charakterystyczne, pieszczą, uczą spokoju szalki wag…
Słońce przybywa — Pszczoła wśród koprów, pszczoła wśród koprów i wiązka kminku w śmiechu…
Czekam na podmuch wiatru, na gruszek w cętkach woń.
Ile dyń… ile dyń… ile dyń…
O, jak głośno dzwoni powietrze poranne i monety ze srebra —!
Powietrze jest także srebrne i okrągłe. Tylko pszczoła w chmurach kopru, jak miedziak…

Dialekty przekupek są proste i tajemnicze.
— — antonówki, buraki…
— — i zgasłe, sczerniałe słońca słoneczników…
Tajemniczy dialekt targu. Depresje i góry cen. Ile — ?
— — ile — ?
— — ile — ?
A jeżeli z przetrząśniętych kieszeni monetę potrzebną wyjmę, jeżeli zapłacę i kupię — ?
Gałąź topoli ulicznej syczy śmiechem, który przetrwa do wieczności!
Nie trzeba być świętym, by mieć wizje… aby słyszeć języki marchwi…
— trzeba być głodnym od wczoraj — !

— — Więc jeszcze raz baletnico z tysiąca i jednej spódnic —: ile —?
Oh, bo zaciska mi się dłoń zwarciej niż pięść kalafiora.
Oto o krok — —
ulegnę pokusie smaku i woni, i jak pszczoła — —
Nie — jak człowiek ukradnę garść fasoli i drugą garść — przez pomyłkę — nasion nasturcji…
— — i pognam perspektywami ulic czerwonych i zielonych i surowych z rozjątrzonym coraz bardziej głodem, i z pięściami zaciśniętymi kurczowo wokół łupu — —
— — z pięściami zakwitłymi naraz:
— — w nasturcji i fasoli pęki…
Ten widok cudu oczyści mi sumienie z tej jaskrawej kradzieży…
— — i umrę niewinniejszy o grzech…
— — i głodny…

fruit-417585_640

 

Wieczór w śniegu

Śnieżne dachy obwiesiły szklane okna
w firanek
biały błam
Miasto zmierzchu cętkowane w punkty lamp:
w każdym oknie miedziak dla biednego…
Pejzaż późny w dziurach śniegu, jak koronka.

Osiwiały miękkie młode włosy brzóz.
Rozciągnięty w perspektywach zimy park
tak się skulił, że zamienił drzewa w kule…
Wschód księżyca — wniebowstąpi któraś z kul.

Biały konik
z garstek śniegu biały koń
w dzwonkach dzieci z puszczy się wynurzy…
Ktoś mu gwiazdkę pocałunkiem w czoło wpiął,
gwiazdkę — — gwiazdy są naprawdę zbyt duże.

Gwiazdy śniegu — — pocałunki czyichś ust
zamarznięte… może matki, może bielsze?…
Podeptane przez przechodnia but
zwiędłe kwiaty powietrza.

Lecz ty mała, tak zmalała w tym wieczorze,
nie narzekaj, patrząc na nie, że świat płaski,
bo przypomnę ci wtedy w przedszkolach
malowane przez dzieci obrazki,
które przecież jeszcze śliczniej… jeszcze gorzej!
— są płaskie.

winter

 

 

Zdzisław StroińskiZdzisław Stroiński

Zdzisław Stroiński (1921 -1944) – żołnierz Armii Krajowej. Studiował prawo i filologię polską. Należał do grupy polonistów skupionych wokół konspiracyjnego miesięcznika Sztuka i Naród. Ukończył tajną podchorążówkę. 25 maja 1943 został aresztowany (wraz z Wacławem Bojarskim i Tadeuszem Gajcym) podczas składania wieńca pod pomnikiem Mikołaja Kopernika w 400. rocznicę śmierci uczonego. Osadzono go na Pawiaku. Niezidentyfikowany, został zwolniony w tym samym roku. Zginął 16 sierpnia w powstaniu warszawskim wraz z Tadeuszem Gajcym na Starym Mieście, po wysadzeniu przez Niemców kamienicy przy ul. Przejazd. Miał wtedy 23 lata.

 

16 sierpnia – 75. rocznica śmierci Zdzisława Stroińskiego w Powstaniu

 

*** (Śniły się szarże…)

Śniły się szarże w chmurach chorągiewek,
żółte rabaty— chłopcy malowani,
tęcze piosenek, wojsko w snów topolach —
lśniące poezje na ostrzach uniesień.
Wiatr w zagajnikach o piechocie śpiewał
ułani, ułani.
Przez pola.

Polska dźwięcząca srebrną burzą szabel,
z skrzydłami mitów u czołgów i dział,
została w orłach skrwawionych u granic
pożarem mogił jak posąg wysoka.
I tylko chłopi u wrót zapłakani
chcieli zatrzymać uchodzące wojska —
Prometeusze u granicznych skał
przykuci
do Polski.

A my wydarte z gniazd zbłąkane ptaki
odwrotu ból mierząc deszczem słabych kroków,
w strzępach mundurów niosąc przeczuć smutek,
zgubieni w zmierzchach swych cierniowych szlaków,
w patosie klęski zakrzepli jak lód.
Z cisz pobojowisk wrzosami porosłych —
na Wschód.

Ojczyznę unosić na łachmanach stóp
na próżno —
uszliśmy śmierci wiarę łamiąc w dłoniach,
a wciąż czekamy na śmierć jak jałmużnę.

Kalecząc nogi na odłamkach broni
polscy pielgrzymi do straszliwych jutr.

dike-3204502_640

Polska

Po polach rozpiętych jak na szpilce motyl
wieczorem śpiew nacichał.
Przez małe okienka widać było:
piaszczyste drogi kładły ciepłe ciała
przez rozmaryny kwitnące w doniczkach.

I tylko nocą — przy świecach — ziemia dudni — słychać.
W opuszczonych salach złorzeczył Matejko.
(Szum do snu kołysał, szum flag porozwieszanych na chmielowych tyczkach.)
Spod dachu kołder w snach łzy się zrywały —
serca burzył jak miłość.

Wychodzili skoro świt,
gdy rzeczy dymiły przykryte, jak szarymi pokrowcami — rosą.
Czy wśród kwiatów i skorup, krągłych jak muszelki,
nie ujrzą rudych plam
i rdzy z łańcucha Prometeusza.

Taki ponury mit.

Dziewczętom pąki białych róż we włosach…

Łoskot podków dogasał,
ćmy siadały na uszach.

A kiedy los nam zadał kłam
i rzucił w twarze wrześniem jak granatem,
płonęły róże i płonęły lasy,
wszędzie dzwoniło mgliste Westerplatte.

A ci, co odchodzili błogosławieni łuną,
odwracali się jeszcze na skraju skalistej Ananke
by z oczu błysk ojczyzny jak testament ciskać i
z hukiem jak kamienie w bożą przepaść runąć.

Płyną Wisłą, płyną zakrwawione wianki.
(Czy na pomnikach koń nie parsknie).

Wszak myśmy z tego zrobili nazwiska,
błyski i ogień wyzbierali skrzętnie,
utkali skrzydła prawie jak husarskie
i przymierzali w zachwyceniu, legendą odświętni.
Na ołtarzach.

Zmiłuj się, zmiłuj, Boże Łazarzy —
bo wielka była tęsknota,
bo wielkie jest cierpienie.

dark-clouds-dawn-field-976907

 

 

Wacław BojarskiWacław Bojarski

Wacław Bojarski (1921 -1943) – w czasie okupacji studiował polonistykę. Był członkiem organizacji konspiracyjnej Konfederacja Narodu. Jeden z inicjatorów wydawania podziemnego miesięcznika kulturalnego Sztuka i Naród. Był autorem licznych piosenek wojskowych i artykułów. W popularnej na Wileńszczyźnie i podczas powstania warszawskiego piosence Natalia utrwalił pseudonim swojej narzeczonej i przyszłej żony. 25 maja 1943 wraz z Tadeuszem Gajcym i Zdzisławem Stroińskim składał wieniec z biało-czerwoną szarfą pod pomnikiem Kopernika z okazji czterechsetnej rocznicy śmierci astronoma. W czasie odwrotu został postrzelony przez niemieckiego policjanta. Na łożu śmierci wziął ślub z „Natalią” – Haliną Marczak. Miał wtedy 22 lata.

 

Poniższy utwór Wacława Bojarskiego to poetycka proza, ale proszę, przeczytajcie – jest naprawdę niesamowity.

 

Ranny różą

Ruiny miasta?

Ależ nie. To wystrzyżone fantastycznie i prymitywnie z czerwono-szarej tektury proscenium wędrownej szopki. Pośrodku pięciu „chłopców malowanych”, malowanych zielenią i rozpaczą.

Pod pachą każdy ma kijek maleńki, wystrugany gładko, którym można by poruszać te figurki wypchane pół na pół trocinami i muzyką.

Ach, potrząsajcie, potrząsajcie białymi mandolinami i całujcie melodie proste w sam środek liścia na pół złożonego przy ustach.

Jeszcze chwila, a u warg muzyka gałązkami rozmarynu zakwitnie. Jak to ładnie i jak śpiewnie tak się pytać ciągle nie wiedzieć:

– Wojenko, wojenko, cóżeś Ty za Pani?

Teraz koła przejeżdżających samochodów melodię smugami pędu po powietrzu rozciągną.

Z białego nieba pada deszcz stukroplisty. Jest on zbyt zwyczajny, abyśmy go tu mogli zrozumieć.

Deszcz bomb strukroplisty z nieba czarnego.

Ach, nim doleci do ziemi – to niebo czarne sprzed oczu powiekami odgarnij.

Deszcz straszny i rzęsisty uderzy w struny mandolin kroplami – „pękami białych róż”

—– Jak boli

art background 2

***

Czy któryś z tych wierszy przemówił do Was? Poruszył Was?

Co sądzicie o tej poezji i o tamtym pokoleniu?

Proszę, podzielcie sie refleksjami.

Reklamy

40 myśli w temacie “Dwudziestoletni Poeci Warszawy: Gajcy, Trzebiński, Stroiński, Bojarski

  1. Dzień dobry, Kochana Emmo
    Przyznam Ci się do czegoś. Strasznie opuściłam się w poezji, z czego jest mi niezmiernie przykro, bo poprzedniego roku to ona była moim motywem przewodnim dnia i teraz, czytając te wiersze (każdy z nich jest wyjątkowy, ale „Wieczór w śniegu” szczególnie do mnie trafiło).
    „Ranny Różą” – nie spotkałam się jeszcze z tym, ale masz słuszność, zachęcając do przeczytania tego krótkiego tekstu, bo serce drga ze wzruszenia. Pięknie tworzył.
    To przerażające, że byli tak młodzi, ale non omnis moriar.
    Kochana, wiesz, jak poruszyć czytelnika. Pozdrawiam Cię serdecznie i przesyłam wszystko, co najpiękniejsze!

    Polubienie

    1. Kochana Pando, bardzo Ci dziękuję za komentarz… za wrażliwe serce i umysł, które kazały Ci tak odebrać te wiersze. To piękne, że Cię poruszyły, bardzo się z tego cieszę. Nie martw się zbytnio, że trochę zaniedbałaś czytanie poezji… Każdy z nas coś czasem zaniedbuje. Jestem pewna, że do dziedziny, którą kochamy, zawsze będziemy wracać, i ty też wrócisz do swoich poetyckich chwil.
      Tak, też myślę, że los tego pokolenia jest poruszający, tragiczny. Ale skomentowałaś to chyba najpiękniej, jak można: nie cali umarli… Mamy ich słowa…
      Ja Tobie też przesyłam moc pięknych myśli i życzeń 🙂

      Polubienie

  2. Wiesz kochana Emmo, że poezja to nie moja bajka, więc nie będę tu o tym pisać. Pięknie zilustrowałaś te wiersze.

    Inne czasy, inni ludzie, inna definicja słów „Odwaga” czy „Patriota”. Dobrze, że pamięć o nich jest pielęgnowana.

    Piękny wpis.

    Polubienie

    1. Wiem, Kamelio, pamiętam, i tym bardziej dziękuję, że przejrzałaś wpis i skomentowałaś, mimo że poezja to nie jest twój „konik”. No tak – to były zupełnie inne czasy i inne rozumienie pewnych pojęć.Trudne czasy. I wspaniali ludzie. Dzięki za miłe słowa, Kamelko! 🙂

      Polubienie

  3. Baczyńskiego zawsze uwielbiałam od dziecka, twórczośc pozostałych panów znam w nieco barzdiej okrojonym składzie. Ale te wiersze bardzo do mnie przemawiają.
    Miłość bez jutra czy Wieczór w śniegu to tak subtelnie napisane wiersze.
    To było niesamowicie zdolne pokolenie, któremu przyszło doświadzcyć tak trudnych czasów czego wyraz wielokrotnie dają w swoich utworach

    Polubienie

  4. Kochana Emmo do tej pory znałam tylko Baczyńskiego i dzieki Tobie mogłam poznac. To piękna poezja – bolesna, brutalna ale piękna i prawdziwa. Taka, która dotyka najgłębszych i najczulszych zakamarków serca, duszy… taka która przypomina o tym co było ale i też uświadamia…

    Polubienie

  5. Oj z poezją mi raczej nie po drodze. Zupełnie nie wiem dlaczego ale od początku nie „wchodziły?” mi wiersze (o ile można takiego stwierdzenia użyć). Nie zmienia to faktu, że byli to wybitni poeci, którzy mogli by nie jedno dzieło jeszcze napisać. Pozdrawiam Cię Emmo :*

    Polubienie

    1. Dzięki za komentarz. Pewnie, nie każdy lubi poezję – tak to już po prostu jest na świecie, że nie możemy wszyscy lubić wszystkiego. Ale potrafisz docenić wartość nawet tego, co nie jest twoim hobby, i to się liczy. Tak, narzuca się myśl, że ci ludzie dopiero zaczynali swoje życie. Ich twórczość tak szybko dojrzała, ale przecież mogliby jeszcze tyle stworzyć. Gdyby czasy były łaskawsze…

      Polubione przez 1 osoba

  6. „A na końcu Ziunio skromny, co urodę ma ogromną, co w nim kobiet legion kocha się na śmierć”. Prosimy serdecznie o „ziutkowy” wpis. Wspomniani przez Ciebie „chłopcy” mieli świadomość, że czasu zostało im niewiele, jednak miłość do Ojczyzny i do poezji sprawiła, że przykład ich życia jest dla nas świadectwem niezgody na zło, kłamstwo i niewolę.

    Polubienie

    1. To ostatnie zdanie Twojego komentarza to cudowne podsumowanie: ich życia, ich twórczości, no i mojego wpisu. To prawda: nie należy się zgadzać na zło i niewolę. On pokazali, że w każdych, nawet najgorszych warunkach, można znaleźć sposób, żeby pokazać, że nie akceptujemy tego, co się wokół nas dzieje.
      A o wpisie na temat Ziutka sama nawet myślałam 🙂 Mam nadzieję, że uda się go sfinalizować. Dzięki i pozdrawiam serdecznie! 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  7. Emmo!
    To piękne, że wykonałaś wpis poświęcony poetom z czasów wojny. Moim ulubionym jest Krzysztof Kamil Baczyński. Nie dość, że wielki patriota, genialny poeta to jeszcze jaki przystojny. Aż serce ściska, że zginął tak młodo i w taki sposób. Zresztą wszyscy byli młodzi, piękni i wszystkich szkoda. Jednak wiem, że na pewno radują się tam na górze i spoglądają na nas no i wspierają nas i nasz kraj ❤ A my młodzi powinniśmy brać z nich przykład ❤

    Polubienie

  8. Urzekła mnie „Miłość bez jutra”, ale uważam, że wszystkie są piękne. To trochę smutne, kiedy myślę o tym, że żadnego z tych panów nie znałam do tej pory. W ogóle to smutne, że musieli zginąć tak młodo, ale ktoś kiedyś musiał walczyć abyśmy dzisiaj mogli cieszyć się wolnością. Szkoda, że jestem tu dzień po rocznicy śmierci Zdzisława Stroińskiego i Tadeusza Gajcego, ale teraz wiem, że zagłębie się w ich życiorysy i twórczość.
    Pozdrawiam 😉

    Polubienie

    1. Dzięki za komentarz. A może będziecie omawiali jeszcze tych poetów w szkole? Nie wiem, jaki teraz jest program. W każdym razie cieszę się, że te wiersze do ciebie trafiły. Cieszę się, że mogłam coś przybliżyć. Pozdrawiam serdecznie 🙂

      Polubienie

  9. Przypomina mi się język polski w technikum, niewiele z tego pamiętam, ale cudownie jest wrócić na chwilę do tamtych czasów. Kochałam język polski, to był mój ulubiony przedmiot a najbardziej na języku polskim lubiłam interpretację 🙂 Wszystkie wiersze są przejmujące, pełne emocji, pełne pasji. To smutne, że twórcy nie mogli rozwinąć swoich skrzydeł i zasmakować dorosłego życia. To były straszne czasy i mam nadzieję, że historia koła nie zatoczy, że to się już nie powtórzy. Wojna to okropieństwo i najbardziej ze wszystkich plag na świecie, boję się właśnie jej. Myślę, że autorzy są w raju przeszczęśliwi za każdym razem gdy ktoś wspomina ich twórczość, cóż może być wspanialszego dla artysty niż mimo lat, mimo kolejnych pokoleń, zachwycanie się tą samą twórczością? Warto to pielęgnować, bo to już tradycja i warto wzbudzać w młodych ludziach chęć do szukania pasji w sobie i uwydatniania jej, bez obaw i wstydu. 🙂 Cudowny wpis!
    Pozdrawiam ciepło ♡

    Polubienie

    1. Dzięki, Ayunko, za wspaniale słowa, pełne entuzjazmu i dobrej energii. To fajnie, że lubiłaś polski! Wiesz, to się tak wydaje, że niewiele pamiętasz, ale na pewno dużo w tobie zostało po tych lekcjach. Kontakt ze sztuką, ze słowem zawsze coś daje, Na pewno to czujesz, bo i ty jesteś duszą artystyczną.
      Ja też bardzo boję się wojny i też mam nadzieję, że ona nigdy nie wróci.
      Pęknie to napisałaś, że oni muszą cieszyć się w niebie, kiedy ktoś wspomina ich wiersze. Mam nadzieję, że tak jest. Wierzę też, że już zawsze będzie nam towarzyszył pokój i młodzi ludzie będą mogli tworzyć bez przeszkód. A o tamtych, którzy przedwcześnie odeszli, i o ich twórczości, trzeba pamiętać, tak jak napisałaś. Ściskam!

      Polubienie

  10. Młodzi zdolni i wrażliwi byli. Przykro niezmiernie że tak młodo odeszli. Cudownie że o nich napisałaś. Niesamowicie przejmująca ta poezja. Ja często wracam do cudownego Baczyńskiego. Teraz poczytam wiersze tych młodych Panów, których tu przedstawiłaś bo aż wstyd się przyznać słabo pamiętam. Dziękuję za ten wpis Emmo. Uściski z Krakowa

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s