Wszyscy, których kochałam… Zauroczenia bohaterami literackimi

templar-4298112_640

 

U Karolajny z bloga Czytam-Wszystko znalazłam ciekawy tag czytelniczy, który mnie zainspirował. Nie mam ochoty robić go u siebie w całości, ale jednym z pytań jest to o fikcyjne (literackie) zauroczenie. Miałam w planie napisać kiedyś o moich literackich „miłościach”, więc to jedno jedyne pytanie z tagu potraktuję jako punkt wyjścia do posta. Może tak być?

Och, te zauroczenia, ile ich już było, począwszy od dzieciństwa… W ciągu mojego życia zdążyłam już zgromadzić na swoim koncie parę przeczytanych książek, a wraz z nimi trochę tych literackich „miłości” się wydarzyło… Mam nadzieję, że wiecie w ogóle, co mam na myśli, że zdarzało Wam się też zadurzenie bohaterem literackim i nie myślicie teraz z politowaniem: O matko, o czym ona pisze? Bo jeśli tak, to ten wpis będzie dość śmieszny… No ale, słowo się rzekło…

Nie wliczam tutaj fascynacji żeńskimi bohaterkami, takimi jak Ania z Zielonego Wzgórza. Chodzi mi o typowe zauroczenia chłopcami czy mężczyznami w książkach.

No, to zaczynam moją listę.

Żeby zacząć od tych pierwszych, które pamiętam…

Z głębokiego, wczesnego dzieciństwa słabo przypominam sobie książeczkę

O chłopcu, który szukał domu

którą mi czytano. Była drukowana w odcinkach w czasopiśmie dziecięcym. Był tam pewien Piotruś, który szukał dwóch zaginionych dziewczynek, córek pewnej pani: Kasi i Trusi. Nie wiem już teraz dlaczego, ale zapadł mi mocno w serce ten Piotruś. Byłam zafascynowana tymi jego poszukiwaniami, którym, o ile teraz pamiętam, mocno się poświęcał. Żywiłam wiele ciepłych uczuć dla tego bohatera. Choć teraz fabuła tej książki już zatarła mi się w pamięci… Być może to było takie moje pierwsze zauroczenie literackie…

 

pinocchio-4490040_640

Pinokio

Jest pajacykiem, ale ma wszelkie cechy ludzkie, więc można go uznać za „chłopca”. Jest najbardziej krnąbrnym, lekkomyślnym i niepoprawnym łobuzem, jakiego można sobie wyobrazić. Ciągle się „nawraca”, ale tylko na chwilę, bo od razu o tym zapomina.

Jednak po każdym „występku” natychmiast zostaje ukarany – wiecznie pakuje się w nieszczęścia, czym budził moje serdeczne współczucie, gdy byłam dzieckiem.

[Adnotacja: czy nie jest tak, że w im większych tarapatach jest bohater, tym bardziej go kochamy?]

I chyba nikt nie potrafi tak szczerze żałować za swoje „grzechy” jak Pinokio. Dlatego prawdopodobnie go kochałam: ponieważ mu współczułam, ponieważ tak piękne żałował i dlatego, że był tak bardzo uczuciowy.
Bo jeszcze jedno trzeba mu przyznać: miał naprawdę wielkie serce. Mało kto potrafił tak kochać swoich bliskich, jak on kochał ojca i Wróżkę (patrz jego rozpacz po rzekomej śmierci Wróżki).

 

honor-guard-67636_640

 

Trzej muszkieterowie

O, tutaj miałam aż dwa „obiekty”, w których kochałam się na zmianę, w zależności od tego, który akurat wysuwał się na pierwszy plan.

W d’Artagnanie kochałam się, ponieważ był młody, odważny (a właściwie: kompletnie zwariowany) i wiecznie skory do walki. Oprócz niego durzyłam się w Atosie, dlatego, że był szlachetny, wielkopański i nieczuły na cierpienia fizyczne. Obaj zresztą ciągle się bili i zawsze zwyciężali. Powiedzmy sobie szczerze: najbardziej mnie fascynowało ich ciągłe wdawanie się w rozróby. Trzeba to zrozumieć: miałam jedenaście lat… Ale przy okazji jakiś tam wzorzec walecznego i odważnego mężczyzny pozostał na lata…

 

Zbyszko z Bogdańca

To było moje pierwsze zetknięcie się z rycerzem w literaturze, i to takim polskim rycerzem, więc nic dziwnego, że kibicowałam bohaterowi. Był to taki „uszlachetniony” muszkieter: też się bil. Był honorowy, zawsze dotrzymywał słowa i potrafił ze stoickim spokojem przyjąć wyrok śmierci. Za to go podziwiałam. Jednak do większej miłości z mojej strony zabrakło chyba tego, żeby był odrobinę mądrzejszy… Trochę intelektu…

gladiator-1931077_640

 

Jan Bohatyrowicz

z Nad Niemnem – dobroć, porządność, stałość w uczuciach. Temu człowiekowi można było zaufać całkowicie. Czytając tę książkę, uczyłam się, że Wspaniały Mężczyzna w Literaturze może być skromy, zwyczajny, nie nosić broni i nie rozrabiać.

 

Potem pojawia się Rodziewiczówna i…

Hieronim Białopiotrowicz

zwany Ruciem (książka Straszny dziadunio). To był bohater trochę innego typu. Taki, który pod ciętym dowcipem i ciągłym żartami skrywał szlachetność charakteru i niezłomność zasad. Nie było mocnych, żeby ten chłopak zachował się kiedykolwiek nieuczciwie. Nie sposób było go do tego skłonić prośbą ani groźbą. Taki książę na białym koniu pod postacią biednego studenta w zaborze rosyjskim. Kpinki, którymi się ciągle posługiwał, to była tylko taka zmyłka, kamuflaż, pod którym ukrywał swoją „heroiczność”. Wtedy chyba pierwszy raz odkryłam moc poczucia humoru w bohaterze męskim. A także pierwszy raz zaczęło mi świtać, jak różnymi sposobami można kreować w książce herosa…

man-4207514_640

 

W tym momencie muszę się na chwilę zatrzymać… Mam tremę przed dalszym pisaniem. Dlaczego? Bo w tym momencie kończą się moje lektury dziecięco-podstawówkowo-małoletnie. Dochodzę mniej więcej do wieku piętnastu-szesnastu lat i zaczynają się książki poważniejsze oraz bohaterowie, którzy wywierają prawdziwy, większy wpływ, wpływ na całe życie. Tacy, jak Gustaw-Konrad, Kordian, Wokulski, Raskolnikow.. A tak, nawet Raskolnikow znalazl się w tym panteonie… Są to bohaterowie dojrzalsi, coraz bardziej skomplikowani… I coraz trudnej wyrazić, za co ich właściwie człowiek lubił. Ale spróbuję może tak krótko…

Gustaw z Dziadów – nikt tak nie umiał kochać kobiety, jak on. No i mówić…

Kordian – to przez niego uczucie, wyobraźnia i refleksja zaczęły imponować mi bardziej niż zdolność do czynu

Raskolnikow – zrobił coś bardzo złego, ale przecież miał potencjał dobra – no i trudno mu odmówić fascynującej osobowości. Zdecydowanie jest to bohater, z którym chciałoby się iść na długi nocny spacer i odbyć długą nocną rozmowę, pokłócić się…

Razumichin – kochany wariat i brat-łata, światełko w mroku Zbrodni i kary

zoltan-tasi-0khu-rgbjzo-unsplash

Valjean z Nędzników – wielka postać. Były galernik i święty w jednej osobie.

Mariusz z tej samej książki. Proszę bardzo, charakterystyka z powieści: „Był to zresztą chłopiec zapalczywy i opanowany, szlachetny, wspaniałomyślny, dumny, religijny, egzaltowany; prawy aż do surowości, czysty aż do dzikości”. Brzmi nieźle…

Wokulski – silny człowiek czynu, który poległ na miłości… Czy można mu nie współczuć?

Szatow – bohater Biesów. Jeden ze szlachetnych idealistów z Dostojewskiego.

Stefan Solski z Emancypantek Prusa – ktoś w typie Wokulskiego. Silny człowiek, którego roznosi energia i który potrafi zachować się porywczo i szaleńczo. A szaleństwo jest przeze mnie zawsze pożądane!

Jerzy Boreński (dramat W sieci J. A. Kisielewskiego) – kto jeszcze zna tego bohatera? Ubogi artysta, który gardzi pozorami tego świata i sztuką żyje…

Mak-Yks (Pierścień wielkiej damy Norwida) – kocha się potajemnie, a to jest u mnie zawsze w cenie…

 

Mogłabym tak jeszcze przez jakiś czas, ale tu już postawię kropkę. Moja lista zrobiła się dłuższa, niż się spodziewałam.

To, że mój „obiekt’ ewoluował i zmieniał się wraz ze mną, to oczywista sprawa.

Bohater idealny? Chyba nie da się takiego ulepić. Ale są tacy, do których się wraca całe życie…

Teraz na Was kolej. Piszcie o swoich literackich zauroczeniach, miłościach. O bohaterach, którzy na Was wywarli wpływ.


57 myśli w temacie “Wszyscy, których kochałam… Zauroczenia bohaterami literackimi

  1. Oj sporo się tego u Ciebie pezwinęło. W dzieciństwie kochałam bohaterów, choć u mnie to były raczej bohaterki jak tak sobie pomyślę i to była bardziej taka miłość przyjacielska. Żałowałm,ze te wszystkie dziewczynki nie mieszkają gdzieś w sąsiedztwie – dwie moje ukochane to Karolcia z powieści Marii Kruger ( tak tak moja imienniczka) druga to Lotta z Dzieci z Bullerbyn 🙂 Poźniej to raczej była jakaś identyfikacja się z bohaterem, zawsze miałam dziwną skłonność stawiania się na jego miejscu, wyczuwania tych wszystkich emocji….
    Choc przyznaję,że sa tacy bohaterowie, którzy w jakiś sposób na mnie wpłyneli, wywarli wrazenie – co gorzsa nie zawzse są to czysto pozytywne charaktery, ale jakoś do tych krsytalicznie nieczystych też miewam jakąś dziwną słabosć – jednym z nich był Don Corleone z Ojca Chrzestnego 😛

    cieplutko Cie pozdrawiam

    Polubienie

    1. O tak, ja miałam bardzo skłonne do wzruszeń serce 😉
      Dziewczynki też były fajne, ale one tak na mnie nie wpłynęły. Karolcię pamiętam, bardzo ją lubiłam.
      A z tą sympatią do nie do końca kryształowych bohaterów to tak właśnie bywa, wydaje mi się, że to się często zdarza – zobacz u mnie z Raskolnikowem! A wiesz, że nigdy nie obejrzałam „Ojca chrzestnego”?
      Dzięki za piękny i obszerny komentarz, Karo! Pozdrawiam serdecznie! 🙂

      Polubienie

      1. Ja po prostu w dzieciństwie kochałam te dziewczęce historie. Czytałam je po kilkanascie razy 🙂
        Dokładnie Raskolnikow swiętym jednak nie był, ale mimo to mamy do takich postaci sentyment oraz słabość.
        Naprawdę??? Ja w pierwszej kolejności czytałam książke ( pomimo tego ojciec chrzestny w książce miał tę twarz Marlona Brando 😛 ) , film obejrzałam później – świetny.
        Równiez cieplutko pozdrawiam

        Polubienie

  2. Pierwsze zdjęcie przykuło moją uwagę. Dość klimatyczne.

    Miałam kilka zauroczeń literackich w swoim życiu. A co jeśli od lat, paru z nich jest ze mną nadal? Czy to już prawdziwa miłość?

    Spośród trzech muszkieterów wybrałabym sobie Aramisa, ale nie byłam w nim jakoś specjalnie zadurzona. Po prostu podoba mi się ta postać troszkę bardziej niż normalnie. ;P

    Co mogę powiedzieć więcej… moje dwie największe miłości pochodzą z książek fantasy. I żadna z nich nie jest człowiekiem. Kocham tych dwóch po dziś dzień, mimo iż od dawna nie miałam tych książek w ręce. Po prostu ciepło mi się robi jak o nich pomyślę.
    To są takie moje ideały męskie, których nie spotkałam w rzeczywistości. Każdego z tych dwóch cechuje coś troszkę innego, ale każdy miał w sobie to, co przyciąga mnie jak ćmę do żarówki – romantyczny mrok i wbrew pozorom, wrażliwe serce. Siła i niebezpieczeństwo związane z ich naturą. I wieczność, która może stać się z łatwością żałosna i nudna i trzeba mieć naprawdę dobrze poukładane w głowie, by żyć długo na tym zgniłym świecie, ale godnie.

    Polubienie

    1. Dzięki za przeciekawy komentarz!
      Tak, zdecydowanie, to jest Prawdziwa Miłość. Potwierdzam 🙂
      Przecudnie napisałaś o „swoich” bohaterach. „ideały męskie” – tak,właśnie o to chodzi. Są takie ideały męskie, które spotkało się tylko w książkach. Pomimo to są czasem tak ważne, jak osoby spotkane realnie w życiu… A może i ważniejsze?
      Dzięki!

      Polubienie

  3. Sporo tego… ale i ciekawie oraz mądrze wyjaśniłaś swoje typy – swój wybór. Z przyjemnością pr zeczytałam i urzekło mnie ostatnie zdanie o Pinokiu „Mało kto potrafił tak kochać swoich bliskich, jak on kochał ojca i Wróżkę”
    O tak… niby pajacyk z drewna – może popełniał błędy ale kto ich nie popełnia…. Nikt nie jest nieomylny a jakby nie było Pinokio żalował…. postępował jak każde dziecko, które poznaje świat i uczy się na własnych błędach i nie można powiedzieć że nie miał serca 😉

    Polubienie

      1. Ale nie ma czego wybaczać! 🙂 Po prostu chciałam cię jeszcze trochę zachęcić do podzielenia się, ale skoro nie przypominasz sobie żadnych „obiektów”, to oczywiście nie ma sprawy!
        :*

        Polubienie

      2. Kochana Emmo gdybym takie zauroczenie/fascynację przezyła lub pamiętała o niej od razu opowiedziałabym – nie musiałabyś mnie zachęcać, ale w tej chwili nic nie pamiętam 😦 Jak o czymś sobie przypomnę to napiszę :*

        Polubienie

      3. Tak sobie przypomniałam, że kiedy czytałam serię Zwiadowcy to chciałam aby jednego z bohaterów było więcej w tej serii – polubiłam jego postać ale to nie było zauroczenie ani fascynacja 😉

        Polubienie

  4. Ciekawy wpis :). Ja akurat nie kochałam się w żadnym z tych bohaterów, ale mam również na koncie kilka czytelniczych zauroczeń…
    Jako fanka Jane Austen, na pierwszym miejscu ukochanych facetów stawiam najbardziej dumnego książkowego bohatera :). Tak, pan Darcy to moja pierwsza czytelnicza miłość… Nie przeszkadza mi jego duma, bo ma ona trochę uzasadnienia, a za to widzę jego wielkie serce, jego olbrzymią dobroć, która się przejawia w jego postępowaniu odnośnie rodziny Elizabeth.
    Uwielbiam również pana Tilneya z „Opactwa Northanger” za jego humor i zdecydowanie :).
    Jako nastolatka uwielbiałam z kolei Gilberta Blythe z „Ani z Zielonego Wzgórza”.

    Polubienie

    1. Ach, pan Darcy, no jasne, to idol! Jakbym się tak dobrze zastanowiła, to jego też bym mogła umieścić! No przecież i mnie rozczulała jego dobroć i szlachetność w „Dumie i uprzedzeniu”. każąca mu w tajemnicy ratować rodzinę Elżbiety… I w dodatku ta stałość w uczuciach.
      Dzięki za komentarz, za podzielenie się swoimi „miłościami” 🙂

      Polubienie

  5. Literackich sobie nie przypominam. Ale z filmów czy seriali już tak. Po dziś dzień rajcują mnie nawet teledyski pełne akcji i emocji… motyw nocnej jazdy bez celu, czy wspólnej ucieczki… takie postaci zapadają mi w pamięć i potem nie mogę przestać przed snem wyobrażać sobie że jestem na miejscu bohaterki obok 😉

    Polubienie

  6. Myślałam, że to dziwne, że Raskolnikow budził moją sympatię, a jednak chyba nie tylko ja tak mam 🙂 W czasach małoletnich bardzo lubiłam rycersko-historyczne historie i miałam pewną słabość do postaci rycerzy, książąt itd. ale akurat za Zbyszkiem nie przepadałam, bo jakiś taki głupiutki mi się wydawał 😀

    Polubienie

    1. Z Raskolnikowem to jest w ogóle ciekawa sprawa. To jest chyba kwestia niezwykłego sposobu kreacji bohatera – rzecz polega być może na geniuszu Dostojewskiego.
      A ze Zbyszkiem zauważyłam to samo.

      Polubienie

  7. O matko… Moja lista byłaby co najmniej tak samo długa. I to tylko ta z okresu podstawówki. xD

    Wymienię kilku, tak na szybko. Tomek Wilmowski z cyklu o tymże bohaterze pióra Szklarskiego. Połowa bohaterów z książek Londona, Wernica i Maya. Robin Hood z książki tym tytule T. Kraszewskiego. Gilbert z „Ani z Zielonego Wzgórza”. I tak dalej, i tak dalej… xD

    Polubienie

  8. Która kobieta nie wzdychała czasem do książek. Pod Twoimi dziecięcymi miłostkami raczej się nie podpiszę. Jak miałam te książki za lektury jakoś mocno ich nie przeżywałam. Doceniłam później ale chyba nie wzdychałam do męskich bohaterów. Z podstawówki to z tego co pamiętam jedynie Zenek z Ten obcy mnie zauroczył. Później był Severus z Pottera (kochałam go nim poznałam jego tragiczną miłość a później jeszcze bardziej).
    Za to pod postaciami, które wymieniasz później mogę się podpisać chyba w większości :D.
    Oczywiście znalazłby się tego więcej. Czasem były to chwilowe zauroczenia bo książka nie była taka genialna, ale w trakcie czytania kochało się tego jedynego bohatera (często był nawet drugoplanowy). Duży sentyment miałam do postaci nieszczęśliwie zakochanych ale też pewni siebie prawdziwie męscy bohaterowie przyprawiali o bicie serca. Kurcze to temat na post nie na komentarz xD

    Polubienie

    1. Ależ mnie podniosłaś na duchu tym stwierdzeniem, że prawie każda kobieta wzdychała do bohaterów książkowych 🙂
      No jasne, bohater nieszczęśliwie zakochany – to był częsty typ. Ale człowiek męski i zdecydowany oczywiście też.
      Cieszę się, że temat cię zainteresował! Dzięki za szczerą wypowiedź!

      Polubienie

  9. Fajnie, że tag zainspirował Cię do takiego postu, bo jest naprawdę ciekawy! 🙂 Sporo bohaterów wymieniłaś i muszę przyznać, że o kilku z nich nie słyszałam. Zaciekawił mnie ten bohater Piotruś, z chęcią bym o nim poczytała. 🙂

    Polubienie

  10. Dzień dobry, Kochana!
    Oczywiście, że może tak być i nie ukrywam, że i mnie bardzo podoba się ten pomysł na wpis. I doskonale Cię rozumiem, bo i u mnie wiele było tych literackich, filmowych miłości 😉 A widzę, że i Pinokio, i Raskolnikow obie nas rozkochali! Jeśli chodzi o tę drugą postać, bo Emmo, bardzo chętnie wybrałabym się na taki jesienny spacer z Wami, na dłuższą rozmowę, żeby i się pokłócić, a co 😉 Jeśli chodzi o Pinokia, to masz rację, było mi go przeraźliwie szkoda, podobnie jak Geppetto, który również jest tam gdzieś moim faworytem, bo ileż w nim było miłości! Przecudowny post, uwielbiam do Ciebie zaglądać, przesyłam uściski na poniedziałek 😉

    Polubienie

    1. O, to by było bardzo ciekawe i inspirujące: Panda, ja i Raskolnikow na spacerze! Pewnie miałybyśmy do niego duuużo pytań…
      A Pinokio to był po prostu słodziak! Prawda? Który ciągle wpadał w tarapaty…
      Dziękuję ci, kochana, za miłą wizytę. Najserdeczniejsze słowa przesyłam!

      Polubienie

  11. Raskolnikov i Wokulski znaleźliby się również na mojej liście. 🙂
    Ostatnio czytałam „Ty” i nawet psychopatyczny Joe początkowo skradł swoją obsesją moje serce. 😉

    Polubienie

  12. Trochę ciężko mi stwierdzić czy doświadczyłam czegoś takiego jak zauroczenie bohaterem literackim. Myślę, że zdarzyło mi się i to pewnie nie raz, ale ciężko mi w tej chwili kogokolwiek sobie przypomnieć. Oczywiście nie liczę tutaj Gideona de Villers z „Trylogii Czasu” Kerstin Gier (Kocham wszystko co znajduje się w tym cyklu, naprawdę!).
    Chwila! Już pamiętam! Rudy, a właściwie Jan Bytnar skradł mi serce. Pamiętam, że egzemplarz „Kamieni na szaniec”, który czytałam miał z tyłu na okładce jeszcze zdjęcia. Do dzisiaj pamiętam jego zdjęcie, gdzie był strasznie rozczochrany! Pamiętam, że było mi bardzo przykro, że jego historia skończyła się w taki sposób…

    Pozdrawiam 😉

    Polubienie

  13. Z pewnością doświadczyłam tego uczucia, aczkolwiek ciężko mi przypomnieć sobie kogo mogłabym wymienić. Z pewnością miałam tak przy Artemie z książki „Metro 2033”.

    Polubienie

  14. Tomek Sawyer!!! Jego podejście do problemów i odwaga zachwycało moje dziecięce serce. A w dorosłym życiu często zaglądam do tego, co powiedział jego stwórca – Mark Twain. Mój ulubiony (z wielu ulubionych 🙂 ) „Nie mów, że coś ci się od świata należy. Świat nie jest ci nic winien – był tu przed Tobą.”

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s